Zanzibar 2024

To nie była nasza pierwsza wycieczka na tę rajską wyspę. Parę lat wcześniej polecieliśmy na Zanzibar, żeby na plaży wziąć ślub – tuż na brzegu Oceanu Indyjskiego. Tym razem na Wyspę Przypraw wróciliśmy w znacznie liczniejszym gronie, mając w planach zarówno nurkowanie, zwiedzanie jak i wypoczynek na ciągnących się kilometrami rajskich plażach.

Kiedy w Polsce panuje zimowa aura, to połydniowe ciepło staje się niezwykle kuszące. A szybki wypad na drugą (południową!) półkulę to jedna z tych pokus, któym nie warto się dłużej opierać.

Nurkowania w Oceanie Indyjskim to czysty relaks i przyjemność. Woda nierzadko ma tutaj nawet 30 stopni, jest błękitna i przejrzysta, a pod powierzchnią na nurków czekają tętniące życiem wielobarwne rafy koralowe. Zobaczymy tutaj setki kolorowych ryb, tym najweselsze na świecie ryby papuzie, wyluzowane żółwie, potężne ławice mniejszych rybek, a przy odrobinie szczęścia także rolenie i delfiny! Oczywiście, nie zabraknie tutaj licznych ośmiornic – płytsze części rafy są domek dla ogromnej liczby tych ciekawskich i inteligentnych zwierzaków.
Sama rafa to tej raj dla fotografów makro!


Na powierzchni nie brakuje atrakcji – w parku Jozani zobaczyć możemy endemiczny gatunek gerezy rudej! Poza parkiem pełnym mniejszych lub większych stad tych niedużych małp wybieramy się na spacer po lesie namorzynowym – to takie rośliny któe dają sobie świetnie radę w słonej wodzie i chronią okolicę przed erozją, tsunami i innymi nieszczęściami, w związku z czym ludzie namiętnie je wycinają. Na koniec jeszcze obowiązkowa wizyta w The Rock – najbardziej instagramowej restauracji na wyspie!

Zwiedzamy też farmę przypraw. Ja wiem jak to brzmi. Cepeliada, nuda i emocje jak na wyścigasz łodzi podwodnych, gratka jedynie dla najbardziej fanatycznych wielbicieli ogrodnictwa. Emerytowanych, dodajmy. No i niespodzianka – akurat wycieczka na farmę przypraw jest jedną z ciekawszych. Przez kilka ładnych godzin spacerujemy po gęstym lesie wraz z przewodnikiem, który prowadzi nas od rośliny do rośliny. Czasami zrywa kilka liści, zeskrobie trochę kory, zerwie dziwaczny owoc lub orzech – i każe nam zgadywać co to jest. Zwykle po zapachu, a ten bywa mylący! Podziwiamy więc cudownie pachnący krzew cynamonu, pnącze pieprzu wspinające się wysoko na drzewa i niesamowite orchidee wanilii. Poza tym, jak na zdjęciu poniżej – możemy sobie zobaczyć gałkę muszkatałową. Wypijamy po kokosie, zajadamy się świeżymi owocami i po paru godzinach takiego spaceru możemy wracać.
Drineczki na plaży same się w końcu nie wypiją!

Po tygodniu wylegiwania się na rajskiej plaży zmieniamy miejsce i dzień przed wylotem trafiamy do Stone Town – historycznej, niezwykle urokliwej stolicy Zanzibaru. Tutaj mieszkał Freddy Mercury, tu znajduje się wiele zabytków, w tym pomnik niewolnictwa – Wyspa Przypraw ma bowiem niechlubną przeszłość jednego z najważniejszych węzłów handlu niewolnikami.

Hasta la Vista, jak mawiał Terminator. Trzeba wracać do Polski…

Komentarze